DZIECKO W SZTUCE / MINT

We wrześniu ubiegłego roku po raz pierwszy w życiu odwiedziłam londyńskie muzeum Tate Modern i właśnie to, z moich spotkań ze sztuką, zaliczam do najbardziej wzruszających. Chodząc po wysoko sklepionych salach wystawienniczych, rzęsiście oświetlonych dla wydobycia całego bogactwa ekspozycji, z charakterystyczną ołowiano-szarą London Fog za oknem, czułam się jak w kapsule czasu unoszącej mnie nad przeszłością, teraźniejszością, materią i światem zewnętrznym. Czułam autentyczne wzruszenie i pokorę wobec obcowania z geniuszem ludzkiej myśli lub też  – co nierzadkie w przypadku sztuki – ludzkiego szaleństwa zgromadzonego w jednej przestrzeni, wystawionej na widok publiczny w jednym celu – by być lustrem nas samych. Każdy filtruje sztukę przez własną wrażliwość, doświadczenia, wiedzę, aspiracje, marzenia. Dla każdego ten sam obraz , rzeźba lub instalacja będzie przeżyciem innego rodzaju, przefiltrowanym nie tylko przez to, co już o sobie wiemy, ale również przez to, co w danym momencie życia przeżywamy i czego właśnie dowiedzieć się możemy.