Scenariusz na życie / Mammazine

My home is my castle – tak mawiają zdystansowani z natury Brytyjczycy, których tyleż nieprzemakalny, co zdawkowy uśmiech ma za zadanie chronić przed wtargnięciem obcego za drzwi spokoju ich ducha. Czy w czasach mediów społecznościowych, z którymi zaczynamy i kończymy każdy kolejny dzień, publikując migawki codzienności, prywatność jeszcze w ogóle istnieje? Czy dziś samotne spacery, gubiące ten status już na pierwszym przystanku zwanym InstaStory, podczas których nie przystajemy po to, by podejrzeć wiewiórkę w parku lub zawiązać sznurowadło, ale by wysłać relację przez smartfona do tysięcy par smartoczu, mają jeszcze sens? Instagram jest ostatnią z przestrzeni, w której ktokolwiek spodziewałby się znaleźć prawdę. A jednak! Ja znalazłam tam Justynę Nagłowską i wpadłam głębiej niż w sofę z Ligne Roset. Zobaczyłam kobietę pełnokrwistą, pełną kontrastów, w tysiącach odsłon, bez zadęcia, wypięcia, napompowanego ego i ust. Można? Można!